egzamin u klientaOstatnim etapem rekrutacji był assessment, czyli egzamin u klienta w Anglii. Bardzo podobny do egzaminu na prawo jazdy, no może trochę mniej stresujący. Składał się on z dwóch części – testów i jazdy.

1. Testy wyboru, w sumie 60 pytań na 3 kartkach, na każdej kartce po 20 pytań. Generalnie pytania dotyczyły 3 zagadnień: Traffic signs and Road markings, Driver’s hours and Regulations, Highway code and vehicle safety.

Na każdej kartce można było zrobić maksymalnie 5 błędów, bez limitu czasu na odpowiedź. Po zdanym egzaminie teoretycznym, a wynik zna się dosłownie po 15-stu minutach była część praktyczna.

2. Na początku cofanie pod rampę następnie rozpięcie i zapięcie naczepy, krok po kroku według procedur. Następnie była jazda obserwowana. Około 40-sto minutowa wycieczka w ruchu miejskim i po autostradzie. Podczas tej jazdy sprawdzana jest dyscyplina na drodze, utrzymywanie odpowiedniej prędkość, dynamika jazdy, zajęcie odpowiednich pasów przy dojeździe i zjeździe z ronda, odpowiednia sygnalizacja przy zmiany pasów ruchu, obserwacja drogi, czyli czy zerkałem w lusterka co 7 sekund.

Grunt to się nie zestresować i myśleć co się robi, trenerzy starają się rozluźnić atmosferę, wiedzą o tym, że człowiek się denerwuje jak ktoś mu patrzy na ręce.

Po przyjeździe do bazy trener przekazał mi i opiekunowi z Paracross, który był cały czas z nami na treningu i asssessmencie, że jestem dobrym kierowcą i mogę rozpoczynać od następnego dnia. Przed pierwszą samodzielną zmianą miałem jeszcze jeden dzień szkolenia z kierowca, który już jakiś czas pracuje w firmie. Razem z nim zrobiłem jedną zmianę i na żywo zobaczyłem jak wszystko wygląda. Dodatkowo, jeszcze raz wytłumaczył mi jak wypełniać dokumenty.

 egzamin u klienta